sobota, 26 grudnia 2015

Stephen King "Worek Kości"




Ilość stron: 607
Grubość:  3,7  cm

Do końca wyzwania zostało: 101,65 cm 
Ilość przeczytanych książek: 21

Moja ocena: 5++++ / 5

Michael Noonan to pisarz w średnim wieku, który stracił żonę znaczącą dla niego bardzo wiele. Od czasu śmierci Jo Michael popadł w niemoc twórczą. Przez długi czas nie mógł nic napisać. Postanowił, że pojedzie do domku letniskowego, gdzie razem z żoną spędzili wspólnie cudowne chwile wspólnego życia . Gdy po przyjeździe spotyka na środku drogi małą dziewczynkę wszystko zostaje wywrócone do góry nogami,  a w życiu Michaela zaczynają się dziać dziwne rzeczy.... okazuje się że dom w którym mieszka pisarz jest nawiedzony...

Koniec roku obfituje u mnie w same dobre tytuły :) oto kolejny do kolekcji. Trzymający w napięciu, nieprzewidywalny. Kilka momentów gdzie zwrot akcji jest tak zawrotny, że aż trudno uwierzyć ile może się stać przez  chwilę. Poza tym magia opowieści i jej klimat są na prawdę świetne. Gorąco polecam ! :)



sobota, 12 grudnia 2015

Nicholas Sparks "Pamiętnik"




Ilość stron: 252
Grubość:  1,7  cm

Do końca wyzwania zostało: 105,35 cm 
Ilość przeczytanych książek: 20

Moja ocena: 5++++ / 5

Jak zawsze po kilku kryminałach przyszła pora na coś lajtowego. Tym razem sięgnęłam po "pamiętnik" Nicholasa Sparksa. Chyba w życiu bym nie chwyciła za tą książkę gdyby nie to.... że byłam akurat na zakupach w sklepie spożywczym i zobaczyłam, iż leży na półce pomiędzy gazetami za 6 zł... jak się okazało była to pierwsza książka z serii "Wszystkie  kolory miłości" i powiem wam, że druga część już grzeje moją półkę i czeka w kolejce :)

Książka naprawdę genialna. Opowieść o miłości tak silnej, że nie były jej w stanie zniszczyć ogromne przeciwności losu. O oczekiwaniu, wytrwałości i cierpliwości, o nadziei, że jednak los może nam sprzyjać. O przeznaczeniu, które po prostu musiało się spełnić. O poświęceniu wszystkiego co się ma dla drugiej osoby. To jest książka, którą trzeba przeczytać. Nie można się od niej oderwać :) 

Przytoczę jeszcze mój wybrany fragment:
"Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę. A w każdej było coś wspaniałego. Nie potrafię wybrać żadnej z nich i powiedzieć: ta znaczyła więcej niż pozostałe. (...) Poeci często opisują miłość jako uczucie, nad którym nie możemy zapanować, które bierze górę nad logiką i zdrowym rozsądkiem. Właśnie coś takiego mi się przytrafiło. Nie zamierzałem się w Tobie zakochiwać, a ty z pewnością nie planowałaś, że zakochasz się we mnie. Ledwo jak się poznaliśmy, nie ulegało wątpliwości, że żadne z nas nie ma wpływu na to, co się dzieje. Zakochaliśmy się w sobie mimo dzielących nas różnic, a gdy już to się stało, zrodziło się coś wyjątkowego i pięknego. Moim zdaniem w ten sposób kocha się tylko raz i dlatego każda nasza wspólna minuta jest na trwałe wyryta w mej pamięci. Nigdy nie zapomnę ani jednej  chwili."


niedziela, 29 listopada 2015

Stephen King "Christine"



Ilość stron: 648
Grubość:  4  cm

Do końca wyzwania zostało: 107,05 cm 
Ilość przeczytanych książek: 19

Moja ocena: 5 / 5

Kiedy nastoletni Arnie po raz pierwszy ujrzał Christine, wiedział, że to miłość od pierwszego wejrzenia. Christine to nie imię kobiece. To imię śmiercionośnego samochodu Playmouth fury rocznik `58. Arnie kupił Christine od jej poprzedniego i jedynego właściciela LeBaya - weterana wojennego, który poza swoim samochodem nie widział w życiu nic ważniejszego. 
Kilka dni po zakupie były właściciel umiera. Jednak nie zupełnie.... duszą pozostaje wciąż z Christine i zamierza zniszczyć wszystkich, którzy staną jej na drodze. Duszą Arniego zawładnął LeBay i zbiera śmiercionośne żniwa wśród znajomych, rodziny i wrogów nastolatka. Wszyscy w koło widzą, że coś dzieje się nie tak, lecz Arnie (czy może LeBay?) nie słucha ostrzeżeń. 

Jeśli jesteście ciekawi, jak zakończy się ta historia, polecam zajrzeć do książki :) Dosłownie się ją pochłania ! Jest to pierwsza pozycja Kinga po jaką sięgnęłam, ale już na mojej półce czekają dwie kolejne. Coś czuję, że z przyjemnością przeczytam wszystkie jego thrillery i opowieści - wyłączając fantasy, za którym nie przepadam. 
Christine uważam za naprawdę świetną historię. Ma w sobie wszystko to, co lubię w książkach najbardziej: jest gruba- czyli nie kończy się zbyt szybko, wartka akcja - mimo tego, że tomisko przepastne, ani razu mnie nie znudziło,  trzyma w napięciu - aż chce się ją czytać dalej :)


Anne Rice "Wywiad z Wampirem"



Ilość stron: 400
Grubość:  2,65  cm

Do końca wyzwania zostało: 111,05 cm 
Ilość przeczytanych książek: 18

Moja ocena: 4,5 / 5

Louise jest arystokratą pochodzącym z Luizjany. Cała książka opiera się na wywiadzie prowadzonym przez młodego dziennikarza, w którym to Louise opowiada o swoim życiu i nieśmiertelności. Dawno temu został on w młodzieńczym wieku zmieniony przez Lestata w wampira i stał się jego uczniem. Wkrótce do tej niesamowitej dwójki dołącza również Claudia, która zostaje przez swoją przemianę uwięziona w ciele dziecka. Louise nie do końca rozumie i nie akceptuje swojej odmienności, więc w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące go pytania wyrusza razem z Claudią w podróż do Europy w poszukiwaniu istot podobnych do nich.  Jednak to co tam zastaną i przeżyją zupełnie różni się od ich oczekiwań.... 

Oglądałam film i czytałam książkę. Obie wersje lubię równomiernie. W pewnych momentach książki miałam jednak wrażenie, że pewne opisy są zbytecznie długo rozwleczone, za to miejsca książki, gdzie toczy się naprawdę wartka akcja są zbyt niedopowiedziane. Poza tym książka bez zarzutów - Autorka pisze bardzo lekkim i przyjemnym piórem, także uważam, iż jest to książka dla każdego :)
Książka jest pierwszą z serii wielu historii o wampirach - myślę, że jeśli będę miała jeszcze okazję, to sięgnę po kolejne części.


niedziela, 4 października 2015

Łosoś w muszelkach


Dzisiaj w ramach niedzielnego blogowania pierwszy przepis, na coś co bardzo lubię a mianowicie łosoś w muszelkach makaronowych. 
Bardzo proste w wykonaniu i szybkie - idealne na niezapowiedziany nalot gości (jeśli mamy dostęp do świeżego łososia :P )



Co potrzebujemy??
  • 30 dużych muszli makaronowych (ja zawsze daję całą paczkę, bo niektóre rozpadają się podczas gotowania)
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki oliwy extra virgin 
  • 1 łyżka estragonu
  • 1 łyżka oregano
  • 6 łyżek śmietany 30% lub 36%
  • 500 g łososia bez ości i skóry 
  • 100 g serka mascarpone
  • 2 łyżki listków świeżej mięty ( +kilka do dekoracji). Latem korzystam z mięty wodnej rosnącej w ogrodzie, zimą kupuję miętę doniczkową w markecie.
  • 2 pory (używamy tylko białych części)
  • cytryna 

Naczynie żaroodporne posmarować oliwą, piekarnik rozgrzać do 190 stopni. 
Muszle ugotować w osolonej wodzie i polać oliwą. Delikatnie wymieszać i rozkleić.

Łososia pokroić w kostkę ok. 1,5 cm.

Odciąć zielone części porów i przyciąć korzonki. Pozostałą (białą) część pokroić wzdłuż na 2 części, następnie pokroić na poprzeczne kawałki.

Na większej patelni roztopić masło razem z oliwą, włożyć pory i smażyć mieszając, aż będą szkliste (ok. 6 minut - nie rumieniąc). Doprawić solą, pieprzem, estragonem i oregano. Dusić pod przykryciem ok. 2 min aż zmięknie. 

Odstawić patelnię z ognia. Do tak przygotowanego pora dodać śmietanę, mascarpone, kilka kropli soku z cytryny, świeżą miętę (można ją wcześniej troszkę posiekać) i pokrojonego łososia (SUROWY!!). Wymieszać. Do muszli wkładać nadzienie i układać w naczyniu żaroodpornym jedna obok drugiej. Posypać na wierzchu szczyptą oregano. Wstawić do rozgrzanego piekarnika i zapiekać 12 minut.

Po wyjęciu z piekarnika można przyozdobić świeżymi listkami mięty i ułożyć na wierzchu plasterki cytryny.

SMACZNEGO ! :)

niedziela, 27 września 2015

Książki mojego dzieciństwa

Dziś pierwszy niedzielny felieton, a w nim - z racji tego, że jest to blog głównie o książkach coś o początkach mojego czytelnictwa ;)

Zaczęłam czytać znacznie wcześniej niż poszłam do szkoły - miałam jakieś 4 czy 5 lat ;)
Powód był prozaiczny - zawsze wieczorem mama czytała mi bajki na dobranoc. Strasznie jej zazdrościłam tej umiejętności i bardzo często nie mogłam doczekać już do kolejnego wieczora, żeby dowiedzieć się co dzisiaj stanie się w kolejnym rozdziale bajki :) Także z tej niecierpliwości poprosiłam moją ciocię, żeby nauczyła mnie w końcu czytać.
Moja pierwsza słodka niezależność :) zajęło mi to trochę czasu ale jaka radość gdy samodzielnie dukałam pierwsze przeczytane wyrazy!!
Zaczęłam powoli i w miarę swoich możliwości pochłaniać swoje pierwsze książki. Do czasu pójścia do szkoły miałam obczytane wszystkie lektury aż do 3 klasy. Także kiedy dzieciaki w szkole zazwyczaj z przymusem czytały pierwsze lektury ja sobie bimbałam czytając inne książki - zazwyczaj o archeologii, która wtedy ku zdziwieniu wielu znajomych bardzo mnie interesowała (o litości - jak w tym czasie przekopywałam babciny ogródek w poszukiwaniu starożytnych szczątków) :P

Dziś przedstawię Wam TOP 5 moich książek z dzieciństwa :)

1. Zaszczytne i nieodzowne pierwsze miejsce zajmuje "Plastusiowy Pamiętnik" Marii Kownackiej.
O tak. to jest zdecydowany numer jeden mojego dzieciństwa, ukochana książka bez której przez kilka dobrych lat nie mogłam się obejść. Czytałam ją tak często, że aż uległa samoistnej degradacji i najnormalniej w świecie się rozpadła :P

2. "Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren
Wydaje mi się, że każde dziecko lubiło tą książkę, ponieważ utożsamiało się z jej głównymi bohaterami :)

3. "Archeologia" Norah Moloney - seria Oxford Młodym 
Książka, którą dostałam w pierwszej klasie podstawówki od mamy na gwiazdkę. Istny hit. Kiedy mama zorientowała się, że interesuje mnie archeologia zakupiła mi tą książkę, która była czytana miliard razy. Znałam ją już praktycznie na pamięć :P I mam ją oczywiście do dzisiaj :)

4. Cykl Jeżycjada -  Małgorzata Musierowicz
Uplasowała się dopiero na 4 miejscu tylko i wyłącznie dlatego, że skradła moje serce dosyć późno - gdzieś w 2 albo nawet 3 klasie podstawówki. Obecnie mam całą serię, łącznie z najnowszymi częściami (jest ich aż 21) i bardzo chętnie wracam do tych książek co jakiś czas czytając całą serię od początku. Zajmuje szczególne miejsce w moim serduchu- uwielbiam, kocham, ubóstwiam <3 :)
Nie ukrywam, że mam swoich faworytów między innymi "Ida sierpniowa" , "Opium w rosole" i "Kalamburka". No i oczywiście z niecierpliwością czekam na kolejne ;)

5. "Pippi Pończoszanka"Astrid Lindgren
Zaszczytne 5 miejsce znowu dla Pani Lindgren :) Lubiłam wiele jej książek, ale "Pippi Pończoszanka" była tą, która zawsze potrafiła wywołać uśmiech na mojej twarzy ;)


A wy - jakie mieliście TOP5 z czasów dziecięcych?? :)


piątek, 25 września 2015

Gene Brewer "K-PAX"



Ilość stron: 214
Grubość:  1,4  cm

Do końca wyzwania zostało: 113,7 cm 
Ilość przeczytanych książek: 17

Moja ocena: 3,5 / 5

Pewnego dnia w Instytucie Psychologii na Manhatanie pojawia się niezwykły pacjent - nie dość, że nie ma żadnych typowych objawów dla jakiejś konkretnej choroby psychicznej, to na dodatek uważa się za przybysza z planety K-PAX. Jest bardzo komunikatywny i chętnie opowiada o planecie z której przybył, wpływa również pozytywnie na innych chorych przebywających w Instytucie.

Byłam troszkę zawiedziona tą książką.... nie to, żeby była jakoś paskudnie napisana czy nudna, ale bardzo lubię film, który powstał na jej podstawie. Rzadko zdarza mi się stwierdzić, że film był ciekawszy niż książka, bo zazwyczaj w filmach pominiętych jest wiele szczegółów, niektóre fakty zmienione są pod publikę kinową. Jednak  w tym przypadku książka wydała mi się po prostu nieciekawa. 
Jestem jednak pełna uznania dla autora książki, który bardzo wiernie trzyma się naukowych faktów, które przewijają się w całej książce i jest ich po prostu ogrom. Książka jest na pewno skarbnicą wiedzy astronomicznej ;)


poniedziałek, 21 września 2015

Fannie Flagg "Smażone zielone pomidory"



Ilość stron: 364
Grubość:  2,3  cm

Do końca wyzwania zostało: 115,1 cm 
Ilość przeczytanych książek: 16

Moja ocena: 5+++ / 5


Książka, którą każdy powinien przeczytać.
Mimo tego iż jest w niej mnóstwo ludzkich niepowodzeń i tragedii napawa ogromnym optymizmem. 
Historia mieszkańców miasteczka Whistle Stop może i jest bardzo zwyczajna i codzienna, ale autorka przedstawia ją w taki sposób, że bardzo przyjemnie się ją czyta. Poza tym mimo ciężkich czasów panującym w stanach wtedy wielkim kryzysem i bardzo dużym rasizmem w bohaterach nigdy nie zgasła serdeczność i pogoda ducha. Alabama z początku XX wieku - nie trzeba tam jechać żeby poczuć klimat tamtych czasów :) 

niedziela, 20 września 2015

Kilka zmian

Cześć i czołem! 

Z racji tego,  że blogowanie bardzo mi się spodobało w najbliższym czasie planuje tutaj kilka zmian :) mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu i będziecie tutaj częściej zagladać! Plany na najbliższą przyszłość:

1. Zmiana wyglądu bloga
Może mi to chwilę zająć,  bo nie ogarniam tych szablonów, kolumn itp,  ale chciałabym w efekcie finalnym uzyskać przytulny wygląd bloga.  A może znacie kogoś,  kto potrafi czynić czary z szablonami blogowymi i podejmie się tego wyzwania?

2. Felieton niedzielny
Aby wprowadzić troszkę urozmaicenia do bloga postanowiłam pisać co niedzielę krótki felieton,  będzie trochę wspomnień,  starych fotografii i wylewu moich nieokrzesanych myśli - start już za tydzień ! :)

3. Książki, książki i jeszcze raz książki
Będzie więcej recenzji,  ponieważ postanowiłam,  że będę pisać też o tych tytułach,  które czytałam juz dawno a moim zdaniem są warte uwagi :)

4. Troszkę gotowania dla relaksu :)
Z racji tego, że bardzo lubię gotować i piec, od czasu do czasu podzielę się z Wami moimi przepisami :) często są one wynikiem kilku nieudanych prób i podejść ale ile frajdy,  mówię Wam ^^

piątek, 18 września 2015

John Grisham "Klient"


Ostatnio w ramach przeprowadzki zrobiłam porządek w biblioteczce mojej i mojej siostry. Z racji tego, że na półce w pokoju siostry stało wiele książek, których jeszcze nie miałam okazji przeczytać chwytam po kolei za trochę starsze tytuły ;) na pierwszy ogień poszedł Grisham ze swoim "Klientem" :)


Ilość stron: 320
Grubość:  2,1  cm

Do końca wyzwania zostało: 117,4 cm 
Ilość przeczytanych książek: 15

Moja ocena: 5 / 5

11 letni Mark mieszkający w ubogiej dzielnicy w przyczepie kampingowej wraz z mamą i młodszym bratem pewnego dnia staje się świadkiem samobójstwa znanego prawnika. Przed śmiercią jednak prawnik wyjawia mu tajemnicę ukrycia ciała senatora, która to od kilku miesięcy spędza sen z powiek FBI. 

Bardzo dobrze napisana książka. Gdzieś w środku lekko przynudza, ale za to końcówka emocjami wynagradza wszystko. Nie mogłam oderwać się od czytania ! Błyskotliwość chłopca, to jak z dnia na dzień musiał podejmować zbyt poważne decyzje jak na swój wiek oraz zacierająca się granica pomiędzy dziecięcymi zabawami a dorosłymi decyzjami sprawiają, że książka jest bardzo fascynująca.