Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stephen King. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stephen King. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 października 2016

Stephen King "Rose Madder"


Liczba stron: 448
Liczba książek przeczytana w 2016 r.: 13


Pewnego dnia Rosie Daniels decyduje się porzucić swojego męża, przed którym odczuwa paniczny strach, i pod przybranym nazwiskiem rozpocząć nowe życie. Ucieka do innego miasta, gdzie wkrótce zdobywa ciekawą pracę, nawiązuje znajomości i przyjaźnie. W sklepie ze starociami kupuje niezwykły obraz zatytułowany Rose Madder, który - jak się okazuje - pozwala przeniknąć do innego świata. Tymczasem tropem kobiety podąża jej mąż Norman, policjant psychopata, gotowy zabić każdego, kto mu się sprzeciwi. Jest już coraz bliżej, śledzi jej przyjaciół, zdobywa jej adres. Tylko ucieczka w świat Rose Madder może ocalić życie Rosie...

Na wstępie chciałam Wam powiedzieć, że moja przerwa w blogowaniu wcale nie wynika z lenistwa i braku przeczytanych książek :P zdażyło mi się we wrześniu wyjść za mąż a każda Panna młoda wie, ile czasu zajmuje dopięcie wszystkiego na ostatni guzik - niestety blogowanie musiało zejść na dalszy plan ;)

Co do tej książki mam strasznie mieszane uczucia. Jest mocno poruszająca, ponieważ jest naprawdę masa kobiet, które jak bohaterka książki - są maltretowane przez mężczyzn przez lata i nie mają odwagi nic z tym zrobić. Daje również cień nadziei - że mimo upływu wielu lat w amoku można jednak wziąć los w swoje ręce. I jest też przerażający motyw Kinga - czyli mąż który nie tyle okazuje się damskim bokserem ile człowiekiem chorym psychicznie i mordercą. Oraz magiczny obraz dający nadzieję.

Książka sfiksowana jak 150 ale naprawdę godna przeczytania.


wtorek, 12 kwietnia 2016

Stephen King "Historia Lisey"


Liczba stron: 527
Liczba książek przeczytana w 2016 r.: 6

Minęły dwa lata od śmierci męża Lisey, który był docenianym i poczytnym pisarzem. Kobieta nadal nie może dojść do siebie na tyle, aby uporządkować rzeczy po nim. Wszystko przypomina jej Scotta i każe wracać wspomnieniami do wspólnych chwil. Zdecydowanie nie byli oni zwykłym małżeństwem i tak naprawdę tylko Lisey zna prawdę na temat źródła jego inspiracji pisarskich. Źródła, które jest krwawe i ciężkie. 

Pierwsze sto stron było dla mnie istną masakrą. Trudno się połapać co i jak, wszystko wydaje się być bezsensownym bełkotem. Dopiero w późniejszym czasie powoli są tłumaczone słowotwory występujące od początku.

Zdecydowanie jest to najbardziej krwawe lovestory jakie kiedykolwiek czytałam. Mimo ciągnących się pierwszych 100 stron później akcja wciąga, także mniej więcej od połowy książkę czyta się już szybciutko - akcja nabiera tempa i zahacza również o bardziej "przyziemne" sprawy niż wytwory wyobraźni.


sobota, 26 grudnia 2015

Stephen King "Worek Kości"




Ilość stron: 607
Grubość:  3,7  cm

Do końca wyzwania zostało: 101,65 cm 
Ilość przeczytanych książek: 21

Moja ocena: 5++++ / 5

Michael Noonan to pisarz w średnim wieku, który stracił żonę znaczącą dla niego bardzo wiele. Od czasu śmierci Jo Michael popadł w niemoc twórczą. Przez długi czas nie mógł nic napisać. Postanowił, że pojedzie do domku letniskowego, gdzie razem z żoną spędzili wspólnie cudowne chwile wspólnego życia . Gdy po przyjeździe spotyka na środku drogi małą dziewczynkę wszystko zostaje wywrócone do góry nogami,  a w życiu Michaela zaczynają się dziać dziwne rzeczy.... okazuje się że dom w którym mieszka pisarz jest nawiedzony...

Koniec roku obfituje u mnie w same dobre tytuły :) oto kolejny do kolekcji. Trzymający w napięciu, nieprzewidywalny. Kilka momentów gdzie zwrot akcji jest tak zawrotny, że aż trudno uwierzyć ile może się stać przez  chwilę. Poza tym magia opowieści i jej klimat są na prawdę świetne. Gorąco polecam ! :)



niedziela, 29 listopada 2015

Stephen King "Christine"



Ilość stron: 648
Grubość:  4  cm

Do końca wyzwania zostało: 107,05 cm 
Ilość przeczytanych książek: 19

Moja ocena: 5 / 5

Kiedy nastoletni Arnie po raz pierwszy ujrzał Christine, wiedział, że to miłość od pierwszego wejrzenia. Christine to nie imię kobiece. To imię śmiercionośnego samochodu Playmouth fury rocznik `58. Arnie kupił Christine od jej poprzedniego i jedynego właściciela LeBaya - weterana wojennego, który poza swoim samochodem nie widział w życiu nic ważniejszego. 
Kilka dni po zakupie były właściciel umiera. Jednak nie zupełnie.... duszą pozostaje wciąż z Christine i zamierza zniszczyć wszystkich, którzy staną jej na drodze. Duszą Arniego zawładnął LeBay i zbiera śmiercionośne żniwa wśród znajomych, rodziny i wrogów nastolatka. Wszyscy w koło widzą, że coś dzieje się nie tak, lecz Arnie (czy może LeBay?) nie słucha ostrzeżeń. 

Jeśli jesteście ciekawi, jak zakończy się ta historia, polecam zajrzeć do książki :) Dosłownie się ją pochłania ! Jest to pierwsza pozycja Kinga po jaką sięgnęłam, ale już na mojej półce czekają dwie kolejne. Coś czuję, że z przyjemnością przeczytam wszystkie jego thrillery i opowieści - wyłączając fantasy, za którym nie przepadam. 
Christine uważam za naprawdę świetną historię. Ma w sobie wszystko to, co lubię w książkach najbardziej: jest gruba- czyli nie kończy się zbyt szybko, wartka akcja - mimo tego, że tomisko przepastne, ani razu mnie nie znudziło,  trzyma w napięciu - aż chce się ją czytać dalej :)